Tagi

, , , , , , ,

Patrzę…widzę…
Tak – to moje dziecko! Kocham bezgranicznie i już nie pamiętam jak to było bez niej. Uwielbiam się z nią bawić, przytulać, całować, rozmawiać.
Jak jestem obok czuję, że to ona jest najważniejsza, wyjątkowa, pierwsza.

Idę do pokoju obok…co widzę? Dziecko, małe, bezbronne…inne…drugie…
Kocham najmocniej jak się da, bo daje się kochać, bo urzeka uśmiechem i pogodą ducha…
Jest inne…ja jestem inna…

Czuję jakbym zdradzała obie. Przy jednej czuję, że to ona jest na pierwszym miejscu. Przy drugiej uczucie jest to samo, a jednak nie mam poczucia, że razem są na podeście.

Żałuję tego, że jako mama jednej córki, nie byłam taka jak jestem teraz. Wiem, wiem… głupoty piszę, ale tak właśnie czuję. Bardzo zmieniłam się przez te 3 lata. Sama sienie bym nie poznała. Stałam się kobietą i stałam się matką. Teraz nabrałam bagażu doświadczeń i dlatego jestem inna.

Teraz wiem jak być z takim maluchem, wiem co zrobić, jak się zachować (mimo, że każde dziecko jest inne)… teraz potrafię cieszyć się macierzyństwem, dzieckiem…

emilka5awp.jpg

Jak urodziłam Emilię byłam sama. Tzn. miałam męża, mamę, ale nikt mnie nie rozumiał. Wsparcie od nich było ważne, ale jednak to nie to było mi potrzebne. Nie miałam nikogo kto by miał podobne doświadczenia jak ja, kto miałby małe dziecko i podzielił się ze mną swoim doświadczeniem. Każdy dzień był dla mnie uczeniem się, poznawaniem dziecka i siebie w roli mamy. Był to piękny i trudny czas. To, że się uczyłam wszystkiego w pewnym sensie mnie ograniczało. Nie miałam kogoś kto wyciągnął by mnie na spacer, wycieczkę… czułam przez to, że dziecko to ograniczenie, że jak KP to przecież jak? Jak ja nakarmię malucha na ulicy? A jak zacznie płakać co zrobię? Bałam się najzwyczajniej w świecie wyjść na dłużej. A nikt mi wtedy nie powiedział – choć…

_NIK7890-fb

Jak urodziłam Hanię, moje życie było inne, ja byłam inna. Teraz Hania jest dzieckiem podróżnikiem. Ciągle jeździ gdzieś ze mną, KP wszędzie gdzie się da, nie czuję ograniczeń. Czuję, że wszystko mogę i do tego właśnie teraz popycha mnie moja starsza córka. To właśnie Emilka zmotywowała mnie to pójścia na plac zabaw, do wizyty w sali zabaw (Hania miała wtedy 2 tyg), do pójścia na basen. Jak wyszłam ze szpitala od razu trzeba było wziąć się za siebie. Nie było połogu, odpoczynku. Jedynym ograniczeniem jest to, że Hanię mam ze sobą, ale to już nie jest dla mnie ograniczenie 🙂 Teraz cieszę się macierzyństwem i podchodzę do niego inaczej. Wiem już teraz, że obie córki będą wychowane zupełnie inaczej (choć nie wiem co będzie lepsze). Teraz swobodnie przytulam się do mojego małego maluszka bo wiem, że nie zrobię mu krzywdy, a kiedyś…

Wiecie, że Emilka po porodzie w kąciku oka miała takie małe coś – jakby śpioszek. Żadna siostra w szpitalu go nie wyczyściła a ja się bałam. Dopiero po kilku dniach zdobyłam się na odwagę i wyciągnęłam go patyczkiem do uszu. Przecież ona była taka mała…mogłam jej zrobić krzywdę…

Każde dziecko jest inne, a może takie same, ale to my jesteśmy inni i odbieramy wszystko inaczej.

Nie można cofnąć czasu i nie można zmienić tego co było, ale można cieszyć się tym co mamy i nie tracić ani chwili. Życie tak szybko ucieka… Lata tak szybko lecą…

Kocham najbardziej na świecie moje córki i nie zamieniłabym tego za nic w świecie. Wiem, ze kocham je tak samo i jednocześnie zupełnie inaczej.

Reklamy