Tagi

, , ,

Bycie jedynakiem jest do bani – wiem, bo sama nie mam ani siostry, ani brata i wiem jak samotnie można się czuć. Szczególnie teraz odczuwam pustkę, gdy chciałoby się z kimś bliskim dzielić szczęście powiększającej się rodziny. Od zawsze wiedziałam też, że moje dziecko nie będzie jedynakiem! Ale teraz wiem, że bycie siostrą/bratek też jest ciężkie – przynajmniej na początku (potem jak będzie – tego się dopiero dowiem!).

Całą ciążę bardzo dużo myślałam nad tym jak Emilka będzie reagować na siostrę.

Wcześniej pisałam już jak się przygotowywaliśmy na przyjście Hani. Kto nie czytał to zapraszam: https://motherofappointment.wordpress.com/2014/03/27/jak-przygotowac-sie-na-przyjscie-nowego-czlonka-rodziny/ oraz https://motherofappointment.wordpress.com/2014/03/04/nasza-biblioteczka-basia-i-nowy-braciszek/ ).

Ja osobiście bałam się nawet pobytu w szpitalu. Przez okres ciąży spędzałyśmy z Emilką dużo czasu razem. Ona chodziła do żłobka, ale odbierałam ją wcześniej niż standardowo gdy chodzę do pracy. Tatuś zaangażowany w bardzo duży projekt, często poza domem i tak się przywiązałyśmy do siebie. Bałam się, że poczuje się źle jak mamy nie będzie przez 3 dni w domu (niestety życie zweryfikowało, że nie było mnie 5 dni) i poczuje się odrzucona. W książce o Basi była mowa o szpitalu, więc ja Emilce często przypominałam, że mama będzie w szpitalu, a potem wróci do domku z Hanią. Ale co się piętrzy w głowie takiej małej dziewczynki, tego nie wie nikt!

Jak byłam w szpitalu, czułam się strasznie. Z jednej strony bardzo cieszyłam się Hanią – moim Aniołkiem, grzecznym i spokojnym. Z drugiej strony myśl o Emilii nie dawała mi spokoju. Czułam jakbym jej krzywdę zrobiła, a przecież była bezpieczna w domu z tatą i babcią. Wiecie jak to jest – facet w domu z córką? Nawet kucyka nie potrafi jej zrobić 😉 Ciocie w żłobku prosiły go by przeniósł spinki i gumki i czesały mi Emilkę 😉 Raz w nocy zapomniał jej też pampersa założyć (Emilka w dzień go nie potrzebuje, ale w nocy jeszcze nie panuje nad sikaniem). Założył jej przy przebieraniu, ale po tym jak wołała, że chce siku i zabrał ją do WC, już nie założył i rano biedna obudziła go mówiąc, że przeciekł pampers 😉 Ale generalnie czas bardzo udany. Widzę teraz, że był im potrzebny, bo związali się ze sobą bardzo. Ze mną za to Emilka nie bardzo chciała rozmawiać przez tel. 😦

Babcia opowiadała mi również jak Emilka reagowała na to co się działo. Gdy mąż wrócił ze szpitala zaraz po narodzinach Hani, pokazał Emilce zdjęcie Hani – bardzo się ucieszyła, ale gdy zobaczyła zdjęcie moje i Hani – poszła do pokoju i trzasnęła drzwiami. Nazwała lalkę Hania i nie chciała nikomu dać, a do łóżeczka Hani chciała wejść i mówiła, że to jest jej i Hania nie będzie tu spać. Na następny dzień kilka razy popuściła w majteczki.

Po tych opowieściach byłam przerażona, jak to będzie wyglądać. Ale jak byłam już 4-ty dzień w szpitalu, poprosiłam położną o to, by Emilka mogła choć na chwilkę mnie odwiedzić, jako że jest za mała na odwiedziny w szpitalu. Położna się zgodziła i tego dnia Emilka pierwszy raz widziała Hanię i mnie. Ucieszyła się! To było bardzo pozytywne spotkanie. Uspokoiłam się wtedy mocno i popłakałam stęskniona za swoją Emilką. Ściskałam ją tak mocno, a ona jakby przez te kilka dni strasznie urosła, wydoroślała. A może tylko moja perspektywa się zmieniła, bo teraz porównywałam jej wagę i wielkość ciała do noworodka. Emilka głaskała Hanię i bardzo się cieszyła na jej widok. Przyniosła i dała nam również kartkę z pięknymi życzeniami ze żłobka z okazji urodzenia Hani.

Po powrocie do domku Emilka była bardzo opiekuńcza. Ona nie widziała mamy, nie widziała taty, widziała tylko Hanię. Cały czas do niej biegała, chciała dotykać, całować. Bałam się wyjść z pokoju, bo cały czas stała nad jej łóżeczkiem. I tu kolejne wyzwanie dla rodzica – zachowanie zdrowego rozsądku. Starałam się i nadal tak robię, że angażuję Emilkę w pomoc przy Hani – przebieranie pampersa, kąpiel, itd. Emilka bardzo się cieszy i widzę, że lubi być doceniana za pomoc. Czasem jednak dostaje delikatnie po uszach jak za mocną ją ściska, lekko uderzy, ściśnie za bardzo – trochę się boję o Hanię, bo jest malutka. W takich właśnie momentach pokazała się nam nowa Emilka, która bardzo szybko się obraża, ucieka do pokoju, zamyka się i płacze. Zawsze dajemy jej chwilkę i idziemy do niej, albo sama przychodzi do nas. Ta jej delikatność, to próba ugrania czegoś, ale nie można dać się zwariować! Uważamy na nią, staramy się nie zabraniać ot tak czegoś, ale nie można się z nią obchodzić jak z jajkiem, bo wejdzie nam na głowę. Ja miałam większy z tym problem, bo jej na początku ustępowałam, ale szybko obracało się to przeciwko mnie, gdy to nie słuchała mnie i skutkiem tego często była w kącie. Teraz jest dobrze 🙂 Najgorsze chyba za nami – choć zdarzają się momenty, gdy stara się mówić jak dziecko, by zwrócić na siebie naszą uwagę.

Trudno jest pogodzić wszystko ze sobą. Nie mam już tyle czasu dla niej jak kiedyś 😦 Zazwyczaj ona czegoś ode mnie chce, gdy Hania jest przy piersi. Jak zobaczyła, ze Hania pije mleczko – też chciała. Może to dziwnie wygląda, ale czasem też chce pocycać – zajmuje jej to całą sekundkę i wystarczy, ale czułam, że gdybym jej tego zabroniła – byłoby źle. A może przypomniały się jej stare czasy? 😉

Emilka jak na razie jest bardzo wyrozumiała, gdy nie idę do jej pokoju na każde zawołanie, tylko jak mam możliwość bo nie karmię. Rozumie jak idę zmienić pieluszkę i za moment przyniosę jej piciu. Rozumie już teraz jak coś jest Hani a nie jej – choć pewnie to się jeszcze będzie zmieniać.

Jak na razie u nas jest dobrze i oby tak dalej. Spodziewałam się gorszej reakcji a jest fajnie 🙂 My jesteśmy dla niej wyrozumiali, ona dla nas i to jest klucz do sukcesu. O dalszych krokach będziemy Was informować 🙂

IMG_20140501_181917

(Na zdjęciu pierwsze spotkanie w domku)

p.s.

A jak to było u Was? Są tu podwójne/potrójne mamy?

 

Reklamy