Tagi

, , , ,

 

Na chwilę wracam do rzeczywistości, aby nie myśleć o porodzie, bólu, itd.

W domu biega mi cudowna 2,5 latka i o niej nie mogę również zapominać 🙂 dlatego dzisiejszy post właśnie o niej, jej rozwoju i codzienności…

Jak wiecie Emilia chodzi do żłobka. Pisałam Wam o tym w swoim poście -> https://motherofappointment.wordpress.com/category/zlobek/. Jeśli ktoś nie czytał, zachęcam do lektury -> post o wyborze opieki nad największym skarbem w życiu.

Ale wracając do tematu 🙂 02.04.2014 r. minęły dwa lata od powstania żłobka, do którego uczęszcza moja córeczka, jak również dwa lata odkąd przekroczyła prób żłobka jako jego wychowanka…

To niesamowite jak czas ucieka nam przez palce.

Pamiętam pierwszy dzień, kiedy zaniosłam ją właśnie do tego miejsca. Byłam przerażona jej reakcją, swoją, rozłąką… Zaczarowało ją to miejsce, kolory, nowe twarze. Emilka zawsze była towarzyska i otwarta. Wtedy też, mając 6,5 msc, poszła na ręce do cioci, zaciekawiła się jej twarzą i poszła, nawet nie zauważyła mamy… To ja w drodze do pracy płakałam jak bóbr…

Pamiętam, że odebrałam ją po kilku godzinach, w trakcie dnia nawet dzwoniłam (jak przewrażliwiona matka) zapytać jak się ma moje dziecko, ale wszystko było dobrze. Oczywiście można nie wierzyć słowom opiekunek, ale jak widzi się swoje dziecko podczas odbierania ze żłobka i ono się cieszy, jest uradowane na Twój widok, ale też spokojne i uśmiechające się do otoczenia – to wiadomo, że nic złego się z nim nie dzieje. Wątpliwości nie miałam również zawożąc ją do żłobka, bo nigdy nie płakała, nie zapierała się przed pójściem tam… Zawsze uśmiechnięta i radosna. To bardzo uspokaja, dodaje otuchy i utwierdza w przekonaniu, że decyzja była słuszna.

Na szczęście przez kolejny rok mogłam odbierać Emilkę jeszcze wcześniej, bo pracowałam na 7h (matka karmiąca) i to było bardzo wiele dla mnie. Gdy czas mojej pracy się wydłużył, odczułam jakie to straszne odbierać dziecko ze żłobka jako ostatnie 😦 i mieć mało czasu na wspólne przebywanie i cieszenie się sobą. Moja Emilka nie miała z tym problemu, bardzo dobrze to znosiła, zawsze pomagała sprzątać zabawki na salach itd. -> gdyby nie jej postawa pewnie byłoby ciężej. Teraz odbieram Emilkę szybciej – nie tak szybko jak bym chciała, bo szczególnie teraz pod koniec ciężko się poruszać itd., taty też często w domu nie ma z uwagi na obowiązki – ale cieszę się z każdej chwili z nią spędzonej. To niesamowite jak bardzo można kochać swoje dziecko 🙂

Czy żałuję, że oddałam ją do żłobka?

Absolutnie NIE! Jestem fanką żłobków, odkąd poznałam moją placówkę. I od razu powiem – to jest żłobek miejski – nie żaden prywatny, za który płaci się słone pieniądze. To placówka otwarta przez miasto z uwagi na duże zapotrzebowanie w mieście. Miałam szczęście, że właśnie tu się dostała.

Na początku była w najmłodszej grupie – Maluszków. Grupa kameralna – 5-cio osobowa, więc opieka nad Maluszkiem jak najbardziej fachowa. Opiekunka jedna na grupę, do pomocy pielęgniarka i oczywiście przemiłe Panie salowe. Starsze grupy są liczniejsze: Młodszaki – 10 os., Średniaki i Starszaki po 15 os. Takie grupy zdecydowanie dostosowane są do potrzeb dzieci, i każde dziecko traktowane jest odpowiednio. Wiadomo, że nie ma skupienia na dziecki uwagi 1:1, ale codziennie pisany jest o dziecku i odczytywany rodzicowi, raport nt. dziecka, w którym wyraźnie opisane jest czy się dziecko bawi, ja sobie radzi z zadaniami, grupą, zabawą, jedzeniem i potrzebami fizjologicznymi.

W żłobku moje dziecko znają bardzo dobrze i wiedzą jak i z czym sobie radzi. Często słyszy się fantastyczne anegdoty z życia swojego dziecka, a atmosfera jest iście rodzinna. Pani Dyrektor jest przemiłą osobą, która dużo wnosi do tej placówki.

Dni otwarte.

Bardzo fajną inicjatywą są częste dni otwarte organizowane dla rodziców. Co to takiego? To 1h zajęć pokazowych z udziałem rodziców, tak aby mogli poznać zabawy z dziećmi, aktywnie w nich uczestniczyć oraz przede wszystkim zobaczyć swoje dziecko „w akcji”. W okresie październik-maj z częstotliwością raz na miesiąc można w takich dniach uczestniczyć, w okresie wakacyjnym już nie z uwagi na frekwencję.

Każde zajęcia mają swój temat przewodni i z pewnością nie można się na nich nudzić 🙂

Dodam kilka zdjęć (ze strony żłobka – niestety niezbyt dobrej jakości), które przybliżą Wam jak takie zajęcia wyglądają 🙂

Dni otwarteDni otwarte 2

Edukacja w żłobku.

O edukacji nie można teraz mówić już nawet na poziomie przedszkola – bo tak to sobie ktoś wymyślił, nie mniej jednak ja uważam, że edukacja jest i to bardzo efektywna. Przy takich małych dzieciach, każda czynność wykonywana przez dzieci, jest progresem. Kiedy Emilka poszła do żłobka była niemowlakiem, który niewiele potrafił robić. Tam szybko nauczyła się obsługiwać łyżeczkę, kubeczek, nocnik, kredki… Wszystko oczywiście w odpowiednim czasie, ale tak właśnie trzeba. W domu też się uczymy wszystkiego, z mamą i tatą, ale z innymi dziećmi, w grupie, raźniej 🙂

Już w pierwszym tyg. pobytu w żłobku usłyszałam od opiekunki Emilki: „Pani jej wszystko blenduje do jedzenia?”, „Tak, a czemu?”, „Bo jak księżniczka wszystkie małe kawałeczki wypluwa, bo tu miksujemy, ale spokojnie po tygodniu się przyzwyczai” – i tak właśnie było. A sama pewnie dalej bym blendowała, bo nie widzę w tym nic złego – ale dziecko musi zacząć się powoli uczyć nowości i używania swoich malutkich ząbków, które już wtedy u nas były.

Wiecie jaka  byłam szczęśliwa jak dostałam w żłobku pierwszą laurkę na Dzień Matki z odbitą stópką mojej córeczki? Popłakałam się ze szczęścia. A wszystkie prace, które dostawałam w żłobku – pierwsze kreski kredkami, mazy farbkami, do tej pory zachowałam i pewnie na starość będę je z sentymentem oglądać… 🙂

Aktualnie Emilka jest bardzo samodzielną dziewczynką (ostatnio leniwą, bo chce żeby ją karmić, pomimo, że doskonale potrafi sama jeść), wygadaną (bardzo dużo mówi jak na swój wiek – wiele osób na placu zabaw, w sklepie, itd. bardzo ją chwali i dziwi się, że tak pięknie mówi – pełnymi zdaniami, nie raz skomplikowanymi), grzeczną (mimo wszystko ;)) i odważną. Potrafi zaśpiewać bardzo dużo piosenek, mówić wierszyków… Jak każda dwulatka ma swoje zdanie i czasem chce je przeforsować, ale widzę, że żłobek dał jej wiele.

Najbardziej serce mi rośnie jak babcie doceniają to jaka jest Emilka i doceniają żłobek – bo wcześniej… no… kto czytał wcześniejszy post o żłobku ten wie 😉

Zabawy w żłobku.

W żłobku wszystko jest zaplanowane. Mimo, że dzieci tam chodzące są  małe, opiekunki mają konkretny plan na pracę z nimi. W poszczególnych miesiącach mamy akcje tematyczne – aktualnie mamy miesiąc promocji zdrowia 🙂

Wszystko jest zaplanowane, zabawy, gry, aktywności, wyjścia, spacery. Dni greckie, włoskie, francuskie. Bale przebierańców. Kolorowe miesiące. Cieszę się, że wszystko jest zaplanowane, bo wtedy wiadomo, że każdy wkłada w tę pracę wiele serca.

zajęcia tematyczne

Żłobek a choroby.

Ten temat jest dość indywidualny, bo każde dziecko reaguje na żłobek inaczej, a w zasadzie nie na żłobek, a na otoczenie, bakterie i choroby. Mówi się, że dziecko musi przejść etap chorób – czy to w żłobku, czy w przedszkolu, czy może w szkole podstawowej…

Ja mogę jednak powiedzieć jak to było u nas… Emilka na początku czasem troszkę chorowała. Ile? Może opuściła tydzień żłobka w ciągu miesiąca… Tak było właśnie na początku – potem się uspokoiło. Czasem chodziła zakatarzona – tak chyba reaguje na wirusy, ale karat akurat nie powstrzymuje nas od chodzenia do żłobka. Czasem jej „infekcja” wypadała na weekend, więc kurowaliśmy się wspólnie i jak było dobrze to do żłobka, jak nie to w domku. Należę do tej grupy matek, która martwi się o swoje Maleństwo, więc każdy dłuższy karat lub kaszel wolę skonsultować z lekarze i często popołudniami zaglądamy do poradni bardziej dla nas samych, aby sprawdzić czy jest ok. Często jednak kaszel jest spowodowany katarkiem, który spływa do gardła, lub śliną związaną z ząbkowaniem, jak jeszcze była na tym etapie. Jeśli chodzi o ten aspekt to ja akurat nie mam żadnych problemów z  Emilką. W okresach zimowych dawałam jej Wit. C na wzmocnienie i tyle, choć wiem, że niestety wiele dzieci inaczej reaguje i swoje choroby musi/musiało przejść. To zawsze kwestia indywidualna.

Jedzenie w żłobku.

Ogromnym plusem naszego żłobka jest to, że sami przygotowują posiłki dla dzieci, nie jest to żaden catering. Emilka od początku przez ponad pół roku była na specjalnej diecie jak to przy dzieci ze skazą białkową. Specjalne mleko, itd… Później, jak wyrosła ze skazy, przeszła na zwykłe jedzenie i uważam, że ma bardzo rozbudowaną dietę w żłobku – codziennie rozpisane menu jest bardzo bogate, a Emilii zawsze dopisywał apetyt 🙂

jedzenie(kanapki akurat z dni francyskich;))

Czy polecam?

Absolutnie tak – z wielu względów. Dowodem na to jest fakt, że Hania, która dopiero przywita się z nami na tym świecie też jest już zapisana do żłobka. Tak – to chyba jedyny minus żłobka – długi czas oczekiwania na przyjęcie i konieczność zapisania jeszcze w trakcie ciąży 🙂 Emilkę zapisałam w 3-cim msc ciąży, Hanię jak tylko na teście pojawiły się 2 kreski 😉

 

Jeśli macie swoje doświadczenia ze żłobkami, chcecie się nimi podzielić, lub chcecie napisać do mnie bezpośrednio – zapraszam. Chętnie porozmawiam o tym 🙂

Mój mail – jakby coś: motherofappointment@gmail.com

 

 

Reklamy