Tagi

, , ,

Kaninchen mit Ostereiern

Kurcze… Ostatnio nie mam jakoś serca do Świąt… Wiem, że się zbliżają, ale w ogóle tego nie czuję…

Czas Świąt Wielkanocnych zawsze był dla mnie specyficznym czasem.

Czasem zatrzymania…

refleksji…

Czasem Triduum Paschalnego, podczas którego na nowo odkrywałam tajemnicę Wielkiej Nocy…

Należę do osób, które wierzą w Boga, a Święta te są najważniejszymi w roku…

Odkąd jednak mam Emilkę, trochę inaczej patrzę na pewne rzeczy. W Kościele zajmuję się Emilką, patrzę co robi, gdzie idzie, pokazuję jej to co chce zobaczyć, bo czasem słyszę „Mamo pokaż mi Pana Jezusa” 🙂

Już nie potrafię tak do końca skupić się na tym co się dzieje – moja modlitwa wygląda inaczej. Czy gorzej? Tego nie wiem.

Wiem jedno, nie czuję Świąt!

W ubiegłym roku, niedługo przed Świętami byłyśmy z Emilią pierwszy raz w szpitalu, co prawda na diagnostyce, ale wyszło to tak nagle, że nie można nawet opisać tego co przeżywałam. Ale o tym może w innym poście.

Po szpitalu, przed drugą turą, były Święta i nawet ich nie od czułam – w ogóle o nich nie myślałam, minęły szybko, nawet nie wiem kiedy.

W tym roku powód takiego stanu jest zupełnie inny – zbliżający się poród. Termin porodu wg badań prenatalnych mam na 18.04.2014 czyli Wielki Piątek. Czuję się już jak ogromna orka, która ledwo co się rusza. Każdy ruch sprawia mi ból i ogólnie to marzę, aby Hania zdecydowała się na szybsze wyście z brzuszka. Jest już donoszona, więc nie mam obaw, aby coś jej zagrażało.

Wczoraj się zmobilizowałam i kupiłam kilka drobnych rzeczy na Święta, tzn. takich ala świątecznych – jakieś czekoladowe jajeczka, króliczki… W końcu ja mogę nie czuć Świąt, ale Emilka pójdzie z koszyczkiem 🙂 Kupiłam go też niedawno – taki niewielki, specjalnie dla niej, bo w ubiegłym roku męczyła się z dużym i ciężkim. W tym roku postanowiłam, że będzie miała swój mały dodatkowo – no więc trzeba kupić coś co będzie mogła w nim nieść 🙂

Powiedziałam już oczywiście mężowi, że jakbym była w szpitalu to ma nie zapomnieć iść z nią poświęcić jajeczka (nie będę się upierać, aby była na całym Triduum, bo to jednak małe dziecko i obawiam się, że może się nudzić – a już niestety na koniec mszy też czasem woła na głos – żebyśmy już szli do domu). Babcia też jest oczywiście w pogotowiu, bo wiadomo jak to jest z facetami – nie do końca kręci ich taka praca.

Poza tym, to kobieta, matka, żona – jest od rozpalania tego tzw. ogniska domowego. I tu się zgadzam! Gdyby nie to, że wyciągnę ozdoby choinkowe na Boże Narodzenie, lub świąteczno-wiosenne na Wielkanoc, kupię drobiazgi, przygotuję wszystko – nie byłoby takiej atmosfery. Ale co zrobić jak jej nie czuję? 😦

Właśnie to jest najgorsze – w tym roku mam inne priorytety i nie wiem jeszcze jak to zrobię 😉

Czeka mnie robienie prac plastycznych z Emilką i pisanek, no bo przecież to najlepsza frajda w tym okresie – a ja jeszcze nie jestem przygotowana 😦 marzą mi się styropianowe jajeczka – w ubiegłym roku w żłobku je zdobiliśmy wspólnie, ale muszę dopiero się w nie zaopatrzyć…

Czy Wy też tak macie? Może powody inne, ale czy też nie czujecie Świąt i musicie się jakoś do tego zmobilizować?

 

Reklamy