Tagi

,

Jeszcze zanim sama dobrze wystartuję ze swoją historią, muszę podzielić się z Wami czymś przerażającym. Byłam dzisiaj na poczcie, a w zasadzie w drodze do niej i na ulicy zauważyłam pewną rodzinkę: mama, tata i małe dziecko (wiek może ok 1,5 roku). W momencie, gdy ich zobaczyłam dziecko biegło w przeciwnym kierunku niż szli rodzice. Nagle matka pobiegła po dziecko i na ulicy zaczęła je bić po pupie. Nie delikatnie, to były mocne uderzenia. Potem silnym i zdecydowanym, jak dla mnie zbyt agresywnym ruchem, włożyła dziecko do wózka. Dziecko płakało…

 

Nie będę ukrywać, że są momenty, w których mnie również puszczaj nerwy, ale ludzie! Z dziećmi się rozmawia, tłumaczy, mówi…mówi…mówi… jak w metodzie zdartej płyty. Uczmy się cierpliwości, bo takie zachowanie nie nauczy niczego naszego dziecka a wręcz odwrotnie. 

 

To co dla mnie jest ważne i czego ja staram się trzymać to cierpliwość i opanowanie. W miejscach publicznych czasem przeszkadza w tym wzrok przechodniów, którzy obserwują Cię bacznie i patrzą jak Twoje dziecko chce akurat teraz zamanifestować swoje potrzeby. Nienawidzę takich momentów… Mojemu mężowi w takich sytuacjach też brakuje cierpliwości, ale jednak staramy się powoli tłumaczyć naszej córeczce dlaczego coś jest zachowaniem niegrzecznym itd. O tym w jaki sposób rozmawiać z dziećmi innym razem, ale już teraz jestem ciekawa Waszych opinii tego zdarzenia, które opisałam wyżej. Popieracie?

Reklamy